-Dobrze! Teraz zamknij oczy!- usłyszałam. Wykonałam polecenie, a po chwili poczułam ruch i znalazłam się w ogromnym tunelu. Leżałam tak kilka minut, po upływie których "wyjechałam" z tomografu i otworzyłam oczy. W sali natychmiast pojawił się doktor.
-To już wszystko?- spytałam błagalnie i usiadłam na wózku, a mężczyzna wywiózł mnie z pomieszczenia, gdzie odbywałam badanie i zawiózł do mojej sali.
-Tak, Hano. To już wszystko- powiedział otwierając drzwi oznaczone numerem 33 i wwiózł mnie do środka. -Dzisiejsze badania również nie wykazały żadnych podejrzanych zmian w twoim organizmie. Jutro o 10.00 dostaniesz wypis.
Po wyjściu lekarza skuliłam się na łóżku.
-Co się stało?- spytał troskliwie Jeje.
-Jutro stąd wychodzę- powiedziałam.
-To chyba dobrze?- powiedział.
-Tak... Tylko... Ja nie mam dokąd wracać...- powiedziałam łamiącym się głosem.
-Każdy ma jakiś dom, Hano. Ty również- wtrącił się Mikuni. Spojrzałam na blondyna.
-To gdzie on jest?- spytałam. -Bo ja nie pamiętam...
-Spokojnie. Pogadam z Misono i zobaczę co się da zrobić- poklepał mnie po ramieniu, a ja uśmiechnęłam się z wdzięcznością.
Time skip:
Mikuni i Jeje przebywali u mnie aż do wieczora. Bardzo mnie to cieszyło. Dzięki nim nie czułam się samotna. Ciągle miałam wrażenie, że skądś ich znam. Tylko skąd? Tu był problem...
Rano obudziłam się i zobaczyłam Mikuniego, Jeje, wysokiego blondyna, który wstydem nie grzeszył oraz niskiego fioletowowłosego chłopaka.
-Cześć...- uśmiechnęłam się łagodnie. Mikuni usiadł przy łóżku i chwycił mnie za dłoń.
-Wiesz, że uroczo wyglądasz gdy śpisz?- spytał.
-Zbol...- uderzyłam go po przyjacielsku w ramię.
-A tak na poważnie... To mój brat i jego Servamp- wskazał nieznajomych. -Misono i All of Love obecnie znany jako Snow Lily.
-Miło panienkę poznać. Może mi panienka mówić po prostu Lily- powiedział z uśmiechem, a ja pokiwałam głową i zmarszczyłam czoło, bo jego "prawdziwe" imię wydało mi się dziwnie znajome. Moją głowę przeszył krótki, ale ostry ból...
Otworzyłam oczy, które nie były już szaro-zielone tylko miały odcień krwistej czerwieni i zobaczyłam bruneta, który siedział obok, jak gdyby nigdy nic.
-Tsu... Tsu... Tsurugi...- udało mi się powiedzieć, a po chwili jego złote oczy spoczęły na mnie.
-Obudziłaś się- stwierdził z szerokim uśmiechem i podsunął mi pod usta kubek z wodą, a ja chciwie wypiłam kilka łyków.
-Odkrycie stulecia...- mruknęłam zamykając na chwilę oczy. Byłam bardzo zmęczona. Po chwili jednak coś sobie uświadomiłam i natychmiastowo usiadłam otwierając szeroko oczy, które wlepiłam w chłopaka. -Ty masz rozwiązane ręce?!!!
-Co w tym dziwnego?- spytał zmieniając uśmiech na bardziej łagodny.
-Nic...- powiedziałam cicho i spuściłam wzrok, a po chwili syknęłam i złapałam się za prawe ramię. -Cholera, jak boli! Co wyście mi zrobili, Tsurugi?!
-Wstrzyknęliśmy Ci "wampirzy gen" Servampa Pożądania. Jesteś teraz pół-wampirem, Hano- powiedział radosnym tonem. Na to moja reakcja mogła być tylko jedna.
-Że, kurwa, co?- spytałam patrząc na niego jak na kosmitę.
-Już wyjaśniam... Wstrzyknięto Ci "wampirzy gen" Servampa Pożądania, czy jak kto woli All of Love'a. Czyli teoretycznie rzecz biorąc od teraz jesteś "córką" siódmego Servampa. Jak już napomknąłem jesteś też pół-wampirem co oznacza, że nie potrzebujesz znowu tak dużo krwi do przeżycia i słońce ci nie szkodzi- wyjaśnił. Mało z tego zrozumiałam... Dla mnie przedstawiało się to tak, że mam teraz nowego tatę (w dodatku wampira) i od czasu do czasu będę zmuszona do napicia się krwi, ale poza tym to nadal jestem tą samą osobą co wcześniej. Pytanie tylko po co wstrzyknęli mi ten cały "wampirzy gen"?
-Aha... A po co to zrobiliście?- spytałam i przeczesałam ręką swoje włosy w kolorze fioletu.
-Widzisz, siostrzyczko... Tsubaki i jego podklasy przygotowują się do wojny i nie zamierzają oszczędzić ludzi. Nawet my - członkowie C3 nie potrafimy temu zaradzić. Więc twoje zadanie będzie wyglądało następująco: Masz zaprowadzić pokój bez zbędnego rozlewu krwi- powiedział.
-I ty naprawdę sądzisz, że mi się uda?- spytałam patrząc na niego jak na idiotę, którym, dla mnie, właśnie był.
-Nie, ale jesteś jedyną nadzieją ludzkości- powiedział i wyszedł. Tak po prostu, bo kto zabroni?
-Baka!- warknęłam do zamkniętych drzwi i ponownie się położyłam. Na sen nie musiałam długo czekać...
Zamrugałam kilkakrotnie i spojrzałam na Mikuniego, który klęczał przy łóżku wpatrując się we mnie.
-Co się stało?- spytałam podnosząc się do siadu.
-Krzyknęłaś i straciłaś przytomność- wyjaśnił brązowooki. -Wszystko w porządku, Hana-chan?
-Chyba coś sobie przypomniałam...- mruknęłam i opowiedziałam o swojej wizji. Gdy skończyłam Snow Lily spojrzał na mnie z niedowierzaniem.
-Czyli jesteś moją córką?- upewnił się.
-W pewnym sensie, a przynajmniej tak wynikało ze słów tego potłuczonego kretyna- potwierdziłam, a Misono westchnął i pokręcił głową.
-Zbieraj się, Hano. Idziemy po twój wypis i do domu- powiedział, a ja pokiwałam głową.
-Dziękuję- posłałam mu wdzięczny uśmiech i miałam wrażenie, że się delikatnie zarumienił.
Uśmiechnęłam się pod nosem i przyjęłam dłoń Mikuniego by wstać z łóżka. Nareszcie mogłam pożegnać szpitalną salę i wrócić do życia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz