-Dobrze! Teraz zamknij oczy!- usłyszałam. Wykonałam polecenie, a po chwili poczułam ruch i znalazłam się w ogromnym tunelu. Leżałam tak kilka minut, po upływie których "wyjechałam" z tomografu i otworzyłam oczy. W sali natychmiast pojawił się doktor.
-To już wszystko?- spytałam błagalnie i usiadłam na wózku, a mężczyzna wywiózł mnie z pomieszczenia, gdzie odbywałam badanie i zawiózł do mojej sali.
-Tak, Hano. To już wszystko- powiedział otwierając drzwi oznaczone numerem 33 i wwiózł mnie do środka. -Dzisiejsze badania również nie wykazały żadnych podejrzanych zmian w twoim organizmie. Jutro o 10.00 dostaniesz wypis.
Po wyjściu lekarza skuliłam się na łóżku.
-Co się stało?- spytał troskliwie Jeje.
-Jutro stąd wychodzę- powiedziałam.
-To chyba dobrze?- powiedział.
-Tak... Tylko... Ja nie mam dokąd wracać...- powiedziałam łamiącym się głosem.
-Każdy ma jakiś dom, Hano. Ty również- wtrącił się Mikuni. Spojrzałam na blondyna.
-To gdzie on jest?- spytałam. -Bo ja nie pamiętam...
-Spokojnie. Pogadam z Misono i zobaczę co się da zrobić- poklepał mnie po ramieniu, a ja uśmiechnęłam się z wdzięcznością.
Time skip:
Mikuni i Jeje przebywali u mnie aż do wieczora. Bardzo mnie to cieszyło. Dzięki nim nie czułam się samotna. Ciągle miałam wrażenie, że skądś ich znam. Tylko skąd? Tu był problem...
Rano obudziłam się i zobaczyłam Mikuniego, Jeje, wysokiego blondyna, który wstydem nie grzeszył oraz niskiego fioletowowłosego chłopaka.
-Cześć...- uśmiechnęłam się łagodnie. Mikuni usiadł przy łóżku i chwycił mnie za dłoń.
-Wiesz, że uroczo wyglądasz gdy śpisz?- spytał.
-Zbol...- uderzyłam go po przyjacielsku w ramię.
-A tak na poważnie... To mój brat i jego Servamp- wskazał nieznajomych. -Misono i All of Love obecnie znany jako Snow Lily.
-Miło panienkę poznać. Może mi panienka mówić po prostu Lily- powiedział z uśmiechem, a ja pokiwałam głową i zmarszczyłam czoło, bo jego "prawdziwe" imię wydało mi się dziwnie znajome. Moją głowę przeszył krótki, ale ostry ból...
Otworzyłam oczy, które nie były już szaro-zielone tylko miały odcień krwistej czerwieni i zobaczyłam bruneta, który siedział obok, jak gdyby nigdy nic.
-Tsu... Tsu... Tsurugi...- udało mi się powiedzieć, a po chwili jego złote oczy spoczęły na mnie.
-Obudziłaś się- stwierdził z szerokim uśmiechem i podsunął mi pod usta kubek z wodą, a ja chciwie wypiłam kilka łyków.
-Odkrycie stulecia...- mruknęłam zamykając na chwilę oczy. Byłam bardzo zmęczona. Po chwili jednak coś sobie uświadomiłam i natychmiastowo usiadłam otwierając szeroko oczy, które wlepiłam w chłopaka. -Ty masz rozwiązane ręce?!!!
-Co w tym dziwnego?- spytał zmieniając uśmiech na bardziej łagodny.
-Nic...- powiedziałam cicho i spuściłam wzrok, a po chwili syknęłam i złapałam się za prawe ramię. -Cholera, jak boli! Co wyście mi zrobili, Tsurugi?!
-Wstrzyknęliśmy Ci "wampirzy gen" Servampa Pożądania. Jesteś teraz pół-wampirem, Hano- powiedział radosnym tonem. Na to moja reakcja mogła być tylko jedna.
-Że, kurwa, co?- spytałam patrząc na niego jak na kosmitę.
-Już wyjaśniam... Wstrzyknięto Ci "wampirzy gen" Servampa Pożądania, czy jak kto woli All of Love'a. Czyli teoretycznie rzecz biorąc od teraz jesteś "córką" siódmego Servampa. Jak już napomknąłem jesteś też pół-wampirem co oznacza, że nie potrzebujesz znowu tak dużo krwi do przeżycia i słońce ci nie szkodzi- wyjaśnił. Mało z tego zrozumiałam... Dla mnie przedstawiało się to tak, że mam teraz nowego tatę (w dodatku wampira) i od czasu do czasu będę zmuszona do napicia się krwi, ale poza tym to nadal jestem tą samą osobą co wcześniej. Pytanie tylko po co wstrzyknęli mi ten cały "wampirzy gen"?
-Aha... A po co to zrobiliście?- spytałam i przeczesałam ręką swoje włosy w kolorze fioletu.
-Widzisz, siostrzyczko... Tsubaki i jego podklasy przygotowują się do wojny i nie zamierzają oszczędzić ludzi. Nawet my - członkowie C3 nie potrafimy temu zaradzić. Więc twoje zadanie będzie wyglądało następująco: Masz zaprowadzić pokój bez zbędnego rozlewu krwi- powiedział.
-I ty naprawdę sądzisz, że mi się uda?- spytałam patrząc na niego jak na idiotę, którym, dla mnie, właśnie był.
-Nie, ale jesteś jedyną nadzieją ludzkości- powiedział i wyszedł. Tak po prostu, bo kto zabroni?
-Baka!- warknęłam do zamkniętych drzwi i ponownie się położyłam. Na sen nie musiałam długo czekać...
Zamrugałam kilkakrotnie i spojrzałam na Mikuniego, który klęczał przy łóżku wpatrując się we mnie.
-Co się stało?- spytałam podnosząc się do siadu.
-Krzyknęłaś i straciłaś przytomność- wyjaśnił brązowooki. -Wszystko w porządku, Hana-chan?
-Chyba coś sobie przypomniałam...- mruknęłam i opowiedziałam o swojej wizji. Gdy skończyłam Snow Lily spojrzał na mnie z niedowierzaniem.
-Czyli jesteś moją córką?- upewnił się.
-W pewnym sensie, a przynajmniej tak wynikało ze słów tego potłuczonego kretyna- potwierdziłam, a Misono westchnął i pokręcił głową.
-Zbieraj się, Hano. Idziemy po twój wypis i do domu- powiedział, a ja pokiwałam głową.
-Dziękuję- posłałam mu wdzięczny uśmiech i miałam wrażenie, że się delikatnie zarumienił.
Uśmiechnęłam się pod nosem i przyjęłam dłoń Mikuniego by wstać z łóżka. Nareszcie mogłam pożegnać szpitalną salę i wrócić do życia.
sobota, 4 sierpnia 2018
2
Przez następne dni nie działo się nic ciekawego. Z początku przychodzili jacyś ludzie i o mnie pytali (ponoć wysyłał ich jakiś Tsurugi, ale ja kompletnie gościa nie kojarzyłam. Raz im to powiedziałam i ich wizyty się skończyły), a potem już nikt mnie nie odwiedzał. Smutek. Widocznie dla nikogo nie byłam ważna. Aż pewnego ranka obudziłam się z uczuciem, że ktoś mnie obserwuje, ale nie otwierałam oczu.
-Musimy być cicho, Jeje. Nie chcemy jej obudzić. Doktor mówił, że ma amnezję. Biedactwo. Mówiłem Tsurugiemu, że wysyłanie ją do Tsubakiego to zły pomysł, ale ten debil nie chciał słuchać. Mam nadzieję, że róże się jej spodobają. Abel je wybierała. Jak myślisz, Jeje? Trafiła?- usłyszałam czyjś łagodny głos i ktoś pogłaskał mnie delikatnie po policzku. Drgnęłam pod wpływem tego dotyku. Ta dłoń była taka ciepła, natomiast mój policzek był niesamowicie zimny.
-Wszystkie dziewczyny lubią kwiaty. Nawet moja siostra by się z nich ucieszyła- powiedział inny głos. Poruszyłam się nieznacznie i zmarszczyłam lekko brwi, a dłoń na moim policzku się cofnęła. Otworzyłam oczy i przekręciłam głowę w bok.
-Kim jesteście?- spytałam patrząc to na blondyna w kowbojskim kapeluszu, to na wysokiego faceta z trzema papierowymi torbami na głowie.
-Obudziłaś się- powiedział uśmiechnięty blondyn i podstawił mi pod twarz małą lalkę. -Abel bardzo się z tego cieszy.
-Eee?- zdziwiłam się i delikatnie odepchnęłam zabawkę nie spuszczając z niej wzroku. Miałam wrażenie, że już ją gdzieś widziałam. Tylko gdzie? Może na jakiejś wystawie sklepowej? A może sama taką miałam w dzieciństwie? Blondyn widząc, że wpatruję się w laleczkę szybko zabrał ją z mojego pola widzenia.
-Nie patrz na moją Abel takim lubieżnym wzrokiem! To tylko lalka!- krzyknął przyciskając zabawkę do swego torsu, w miejscu serca.
-Ale ja nic... Ech... Nieważne. To kim jesteście?- westchnęłam cicho, a blondyn umieścił lalkę na swoim ramieniu tak, by nie spadła.
-Jestem Mikuni Alicein, moją Abel już znasz, a to jest Doubt Doubt- powiedział wskazując na mężczyznę z papierowymi torbami.
-Wątpliwa wątpliwość- mruknęłam pod nosem jednak Mikuni to usłyszał.
-Tak. "Doubt Doubt" tłumaczy się jako "Wątpliwa wątpliwość" choć ja i pozostali nazywamy go Jeje- uśmiechnął się jakby z dumą. Jego mina tak mnie rozbawiła, że wybuchnęłam śmiechem. Usiadłam na szpitalnym łóżku i przez najbliższe kilka minut dosłownie płakałam ze śmiechu, a moi goście przyglądali mi się w ciszy.
-Co tu się dzieje?- spytał doktor wchodząc do sali. Opanowałam się natychmiast i położyłam, nakrywając kołdrą.
-Nic- powiedziałam obojętnym, chłodnym tonem choć w oczach wciąż miałam łzy rozbawienia.
-Słyszałem jak się śmiałaś. Leżysz w tej sali sama, więc to na pewno był twój śmiech- starszy pan nie chciał ustąpić, ale widząc, że nie mam zamiaru współpracować skapitulował. -Ech... W zasadzie to przyszedłem powiedzieć, że czas wizyty dobiegł końca. Pożegnaj się ze swoimi gośćmi i zabieram cię na badania, Hano.
-A Mikuni i Jeje nie mogliby tu na mnie poczekać?- spytałam. -Proszę, doktorze. Przecież zaraz wrócę.
-Ale...- doktor chciał zaoponować jednak ja ponownie usiadłam.
-Proszę! To dzięki ich obecności się śmiałam!- zawołałam błagalnie.
-W takim razie zgoda- starszy blondyn westchnął, poprawił okulary i podstawił pod moje łóżko wózek do przewożenia pacjentów, a ja ochoczo na nim usiadłam. Doktor się zdziwił, ale tak szczerze to mu się nie dziwię. Pierwszy raz udaję się na te rutynowe, nudne badania z takim entuzjazmem.
-Musimy być cicho, Jeje. Nie chcemy jej obudzić. Doktor mówił, że ma amnezję. Biedactwo. Mówiłem Tsurugiemu, że wysyłanie ją do Tsubakiego to zły pomysł, ale ten debil nie chciał słuchać. Mam nadzieję, że róże się jej spodobają. Abel je wybierała. Jak myślisz, Jeje? Trafiła?- usłyszałam czyjś łagodny głos i ktoś pogłaskał mnie delikatnie po policzku. Drgnęłam pod wpływem tego dotyku. Ta dłoń była taka ciepła, natomiast mój policzek był niesamowicie zimny.
-Wszystkie dziewczyny lubią kwiaty. Nawet moja siostra by się z nich ucieszyła- powiedział inny głos. Poruszyłam się nieznacznie i zmarszczyłam lekko brwi, a dłoń na moim policzku się cofnęła. Otworzyłam oczy i przekręciłam głowę w bok.
-Kim jesteście?- spytałam patrząc to na blondyna w kowbojskim kapeluszu, to na wysokiego faceta z trzema papierowymi torbami na głowie.
-Obudziłaś się- powiedział uśmiechnięty blondyn i podstawił mi pod twarz małą lalkę. -Abel bardzo się z tego cieszy.
-Eee?- zdziwiłam się i delikatnie odepchnęłam zabawkę nie spuszczając z niej wzroku. Miałam wrażenie, że już ją gdzieś widziałam. Tylko gdzie? Może na jakiejś wystawie sklepowej? A może sama taką miałam w dzieciństwie? Blondyn widząc, że wpatruję się w laleczkę szybko zabrał ją z mojego pola widzenia.
-Nie patrz na moją Abel takim lubieżnym wzrokiem! To tylko lalka!- krzyknął przyciskając zabawkę do swego torsu, w miejscu serca.
-Ale ja nic... Ech... Nieważne. To kim jesteście?- westchnęłam cicho, a blondyn umieścił lalkę na swoim ramieniu tak, by nie spadła.
-Jestem Mikuni Alicein, moją Abel już znasz, a to jest Doubt Doubt- powiedział wskazując na mężczyznę z papierowymi torbami.
-Wątpliwa wątpliwość- mruknęłam pod nosem jednak Mikuni to usłyszał.
-Tak. "Doubt Doubt" tłumaczy się jako "Wątpliwa wątpliwość" choć ja i pozostali nazywamy go Jeje- uśmiechnął się jakby z dumą. Jego mina tak mnie rozbawiła, że wybuchnęłam śmiechem. Usiadłam na szpitalnym łóżku i przez najbliższe kilka minut dosłownie płakałam ze śmiechu, a moi goście przyglądali mi się w ciszy.
-Co tu się dzieje?- spytał doktor wchodząc do sali. Opanowałam się natychmiast i położyłam, nakrywając kołdrą.
-Nic- powiedziałam obojętnym, chłodnym tonem choć w oczach wciąż miałam łzy rozbawienia.
-Słyszałem jak się śmiałaś. Leżysz w tej sali sama, więc to na pewno był twój śmiech- starszy pan nie chciał ustąpić, ale widząc, że nie mam zamiaru współpracować skapitulował. -Ech... W zasadzie to przyszedłem powiedzieć, że czas wizyty dobiegł końca. Pożegnaj się ze swoimi gośćmi i zabieram cię na badania, Hano.
-A Mikuni i Jeje nie mogliby tu na mnie poczekać?- spytałam. -Proszę, doktorze. Przecież zaraz wrócę.
-Ale...- doktor chciał zaoponować jednak ja ponownie usiadłam.
-Proszę! To dzięki ich obecności się śmiałam!- zawołałam błagalnie.
-W takim razie zgoda- starszy blondyn westchnął, poprawił okulary i podstawił pod moje łóżko wózek do przewożenia pacjentów, a ja ochoczo na nim usiadłam. Doktor się zdziwił, ale tak szczerze to mu się nie dziwię. Pierwszy raz udaję się na te rutynowe, nudne badania z takim entuzjazmem.
1
-Tsubakyon~ Ona przeszkadza~ Pozbądźmy się jej i tyle~- przesłodzony głos Berukii doprowadzał mnie do mdłości (żeby nie było: oni nie wiedzą, że stoję za drzwiami i podsłuchuję. Chyba...).
-Zgodzę się, młody mistrzu. Ona przeszkadza planom młodego mistrza. Sprzątnijmy ją i po kłopocie- głos w sprawie zabrał Shamrock. Żebym ja was nie sprzątnęła...
-Nie możemy tego zrobić. Wszak w przeszłości miała powiązania z C3- odezwała się Otogiri.
-Tym bardziej!- krzyknął Berukia. -Mówiłem, żeby jej nie ufać...
-Myślę, że Otogiri ma rację... Jeśli się nią "zajmiemy" możemy ściągnąć na siebie kłopoty w postaci C3, a tego byśmy nie chcieli- Sakuya poparł dziewczynę. Servamp Melancholii milczał.
-Oczywiście, wszyscy macie rację...- powiedział wolno. -Ale... Sami dobrze wiecie, że Higan włamał się do archiwum C3 i znalazł tam dość ciekawe fakty o Hanie...
-To prawda... Już sam fakt, że Kamiya uważa ją za swoją siostrę jest dziwny- wtrącił swoje zdanie Higan. Świetnie!
-Więc nie mamy wyboru...- westchnął Tsubaki. Usłyszałam kroki zbliżające się do drzwi, więc po prostu uciekłam. Wybiegłam na ulicę, a potem wszystko potoczyło się szybko... Czyjś głos wołający mnie po imieniu, pisk opon, głośny huk i ogromny ból. Potem była już tylko ciemność...
Obudziłam się... gdzieś. Biały sufit, białe ściany, ja leżąca na łóżku pod białą pościelą, rurki biegnące od mojego ciała do jakiejś białej aparatury i ludzie w białych ubraniach chodzący w te i z powrotem. Co to ma być?! Jakiś fetysz białego?! Gdzie ja właściwie jestem? I... przede wszystkim... kim ja jestem? Spróbowałam się podnieść, ale chyba chciałam zrobić to za szybko, bo zakręciło mi się w głowie.
-Ostrożnie. Och... Doktorze! Obudziła się!- przed moimi oczami wyrosła blada twarz jakiejś brunetki, której oczy mówiły, że jest to kobieta bardzo zmęczona życiem. Po chwili chyba przyszedł ten cały doktor, bo obok brunetki pojawił się blondyn z siwymi pasmami włosów i poprawił okulary.
-Dziękuję, siostro. Proszę poinformować rodzinę pacjentki- powiedział. E? To ja mam jakąś rodzinę? Dobrze wiedzieć. Ta cała siostra odeszła, a doktor pomógł mi usiąść i spojrzał na mnie przenikliwie.
-Gdzie ja jestem?- spytałam.
-W szpitalu. Pamiętasz co się stało?- usłyszałam w odpowiedzi i pokręciłam przecząco głową.
-Nie. A co się stało?- odparłam.
-Miałaś wypadek- powiedział doktor. -Naprawdę nie pamiętasz?
-Wypadek? Jaki wypadek? Nic nie pamiętam...- zmarszczyłam czoło. Do sali weszło kilka osób. Brunet w czarnym kimono, różowowłosy, głośny facet w białym garniturze, zielonowłosy chłopak, czerwonowłosy staruszek, białowłosy chłopak z czarnym kawałkiem materiału na oku i fioletowowłosa, krótko obcięta dziewczyna, której ubranie było podobne do ubrania pielęgniarki. To co ich łączyło to fakt, że wszyscy mieli czerwone oczy. Patrzyli na mnie w milczeniu.
-Nie pamiętasz... A co pamiętasz?- do rzeczywistości przywrócił mnie głos doktora. Spojrzałam na niego.
-Ciemność...- szepnęłam. Po chwili się delikatnie uśmiechnęłam i powiedziałam już głośno. -Pamiętam ciemność. Widziałam ją; byłam w niej zanim otworzyłam oczy.
Doktor pokręcił głową.
-Tak się nie dogadamy...- mruknął. -To inaczej... wiesz kim jesteś?
-W jakim sensie?- spytałam.
-Jak się nazywasz?
Zmarszczyłam brwi. Właśnie... Jak się nazywam?
-Nie wiem.
-Ile masz lat?
-Nie wiem.
-Kiedy obchodzisz urodziny?
-Nie wiem.
Doktor wskazał ludzi, którzy podeszli do mojego łóżka.
-Kim oni są? Jak się nazywają?- spytał.
-Nie. Wiem.- odparłam przez zaciśnięte zęby. Moja niewiedza mnie irytowała. Czułam, że odpowiedzi na zadawane mi pytania są blisko, ale jednak poza moim zasięgiem. Wkurzało mnie to. Tyle pytań, a na każde jedna i ta sama odpowiedź... "nie wiem". Popatrzyłam bezradnie dookoła, a w moich oczach pojawiły się łzy.
-...- nikt nie wiedział co ma powiedzieć.
-Nie wiem...- powiedziałam (a właściwie szepnęłam) po raz nie wiem który. -Nie wiem... Nie wiem. Nie wiem. Nie wiem!
W kółko powtarzałam to samo, a po moich policzkach ściekały łzy. Nagle znalazłam się w czyichś objęciach i ktoś zaczął głaskać moje włosy.
-Spokojnie. Nie denerwuj się. Amnezja jest normalna. Zdarza się przy takich wypadkach. Wspomnienia wrócą ci z czasem same. A tak na marginesie: nazywasz się Hana. Shinto Hana- powiedział doktor. Pokiwałam głową i zamknęłam oczy wracając do ciemności, która przekształciła się w sen.
-Zgodzę się, młody mistrzu. Ona przeszkadza planom młodego mistrza. Sprzątnijmy ją i po kłopocie- głos w sprawie zabrał Shamrock. Żebym ja was nie sprzątnęła...
-Nie możemy tego zrobić. Wszak w przeszłości miała powiązania z C3- odezwała się Otogiri.
-Tym bardziej!- krzyknął Berukia. -Mówiłem, żeby jej nie ufać...
-Myślę, że Otogiri ma rację... Jeśli się nią "zajmiemy" możemy ściągnąć na siebie kłopoty w postaci C3, a tego byśmy nie chcieli- Sakuya poparł dziewczynę. Servamp Melancholii milczał.
-Oczywiście, wszyscy macie rację...- powiedział wolno. -Ale... Sami dobrze wiecie, że Higan włamał się do archiwum C3 i znalazł tam dość ciekawe fakty o Hanie...
-To prawda... Już sam fakt, że Kamiya uważa ją za swoją siostrę jest dziwny- wtrącił swoje zdanie Higan. Świetnie!
-Więc nie mamy wyboru...- westchnął Tsubaki. Usłyszałam kroki zbliżające się do drzwi, więc po prostu uciekłam. Wybiegłam na ulicę, a potem wszystko potoczyło się szybko... Czyjś głos wołający mnie po imieniu, pisk opon, głośny huk i ogromny ból. Potem była już tylko ciemność...
Obudziłam się... gdzieś. Biały sufit, białe ściany, ja leżąca na łóżku pod białą pościelą, rurki biegnące od mojego ciała do jakiejś białej aparatury i ludzie w białych ubraniach chodzący w te i z powrotem. Co to ma być?! Jakiś fetysz białego?! Gdzie ja właściwie jestem? I... przede wszystkim... kim ja jestem? Spróbowałam się podnieść, ale chyba chciałam zrobić to za szybko, bo zakręciło mi się w głowie.
-Ostrożnie. Och... Doktorze! Obudziła się!- przed moimi oczami wyrosła blada twarz jakiejś brunetki, której oczy mówiły, że jest to kobieta bardzo zmęczona życiem. Po chwili chyba przyszedł ten cały doktor, bo obok brunetki pojawił się blondyn z siwymi pasmami włosów i poprawił okulary.
-Dziękuję, siostro. Proszę poinformować rodzinę pacjentki- powiedział. E? To ja mam jakąś rodzinę? Dobrze wiedzieć. Ta cała siostra odeszła, a doktor pomógł mi usiąść i spojrzał na mnie przenikliwie.
-Gdzie ja jestem?- spytałam.
-W szpitalu. Pamiętasz co się stało?- usłyszałam w odpowiedzi i pokręciłam przecząco głową.
-Nie. A co się stało?- odparłam.
-Miałaś wypadek- powiedział doktor. -Naprawdę nie pamiętasz?
-Wypadek? Jaki wypadek? Nic nie pamiętam...- zmarszczyłam czoło. Do sali weszło kilka osób. Brunet w czarnym kimono, różowowłosy, głośny facet w białym garniturze, zielonowłosy chłopak, czerwonowłosy staruszek, białowłosy chłopak z czarnym kawałkiem materiału na oku i fioletowowłosa, krótko obcięta dziewczyna, której ubranie było podobne do ubrania pielęgniarki. To co ich łączyło to fakt, że wszyscy mieli czerwone oczy. Patrzyli na mnie w milczeniu.
-Nie pamiętasz... A co pamiętasz?- do rzeczywistości przywrócił mnie głos doktora. Spojrzałam na niego.
-Ciemność...- szepnęłam. Po chwili się delikatnie uśmiechnęłam i powiedziałam już głośno. -Pamiętam ciemność. Widziałam ją; byłam w niej zanim otworzyłam oczy.
Doktor pokręcił głową.
-Tak się nie dogadamy...- mruknął. -To inaczej... wiesz kim jesteś?
-W jakim sensie?- spytałam.
-Jak się nazywasz?
Zmarszczyłam brwi. Właśnie... Jak się nazywam?
-Nie wiem.
-Ile masz lat?
-Nie wiem.
-Kiedy obchodzisz urodziny?
-Nie wiem.
Doktor wskazał ludzi, którzy podeszli do mojego łóżka.
-Kim oni są? Jak się nazywają?- spytał.
-Nie. Wiem.- odparłam przez zaciśnięte zęby. Moja niewiedza mnie irytowała. Czułam, że odpowiedzi na zadawane mi pytania są blisko, ale jednak poza moim zasięgiem. Wkurzało mnie to. Tyle pytań, a na każde jedna i ta sama odpowiedź... "nie wiem". Popatrzyłam bezradnie dookoła, a w moich oczach pojawiły się łzy.
-...- nikt nie wiedział co ma powiedzieć.
-Nie wiem...- powiedziałam (a właściwie szepnęłam) po raz nie wiem który. -Nie wiem... Nie wiem. Nie wiem. Nie wiem!
W kółko powtarzałam to samo, a po moich policzkach ściekały łzy. Nagle znalazłam się w czyichś objęciach i ktoś zaczął głaskać moje włosy.
-Spokojnie. Nie denerwuj się. Amnezja jest normalna. Zdarza się przy takich wypadkach. Wspomnienia wrócą ci z czasem same. A tak na marginesie: nazywasz się Hana. Shinto Hana- powiedział doktor. Pokiwałam głową i zamknęłam oczy wracając do ciemności, która przekształciła się w sen.
piątek, 3 sierpnia 2018
Prolog
Otworzyłam oczy, które nie były już szaro-zielone tylko miały odcień krwistej czerwieni i zobaczyłam tego idiotę, który siedział obok, jak gdyby nigdy nic.
-Tsu... Tsu... Tsurugi...- udało mi się wypowiedzieć imię brata, a po chwili jego złote oczy spoczęły na mojej osobie. Tak naprawdę nie jesteśmy spokrewnieni. Tsurugi jest starszy ode mnie o kilka lat i od dzieciństwa przyjaźni się z moim kuzynem. Ja jestem jedynaczką; zawsze bardzo chciałam mieć rodzeństwo, więc jako mały brzdąc biegałam za brunetem wołając: "Blacisku! Pocekaj!" i tak jakoś się ukartowało, że z czasem złotooki zaczął tytułować mnie swoją siostrą, a jego swoim bratem.
-Obudziłaś się- stwierdził z szerokim uśmiechem i podsunął mi pod usta kubek z wodą, a ja chciwie wypiłam kilka łyków.
-Odkrycie stulecia...- mruknęłam zamykając na chwilę oczy. Byłam bardzo zmęczona. Po chwili jednak coś sobie uświadomiłam i natychmiastowo usiadłam otwierając szeroko oczy, które wlepiłam w brata. -Ty masz rozwiązane ręce?!!!
-Co w tym dziwnego?- spytał zmieniając uśmiech na bardziej łagodny.
-Nic...- powiedziałam cicho i spuściłam wzrok, a po chwili syknęłam i złapałam się za prawe ramię. -Cholera, jak boli! Co wyście mi zrobili, Tsurugi?!
-Wstrzyknęliśmy Ci "wampirzy gen" Servampa Pożądania. Jesteś teraz pół-wampirem, Hano- powiedział radosnym tonem. Na to moja reakcja mogła być tylko jedna.
-Że, kurwa, co?- spytałam patrząc na niego jak na kosmitę.
-Już wyjaśniam... Wstrzyknięto Ci "wampirzy gen" Servampa Pożądania, czy jak kto woli All of Love'a. Czyli teoretycznie rzecz biorąc od teraz jesteś "córką" siódmego Servampa. Jak już napomknąłem jesteś też pół-wampirem co oznacza, że nie potrzebujesz znowu tak dużo krwi do przeżycia i słońce ci nie szkodzi- wyjaśnił. Mało z tego zrozumiałam... Dla mnie przedstawiało się to tak, że mam teraz nowego tatę (w dodatku wampira) i od czasu do czasu będę zmuszona do napicia się krwi, ale poza tym to nadal jestem tą samą osobą co wcześniej. Pytanie tylko po co wstrzyknęli mi ten cały "wampirzy gen"?
-Aha... A po co to zrobiliście?- spytałam i przeczesałam ręką swoje włosy w kolorze fioletu.
-Widzisz, siostrzyczko... Tsubaki i jego podklasy przygotowują się do wojny i nie zamierzają oszczędzić ludzi. Nawet my - członkowie C3 nie potrafimy temu zaradzić. Więc twoje zadanie będzie wyglądało następująco: Masz zaprowadzić pokój bez zbędnego rozlewu krwi- powiedział.
-I ty naprawdę sądzisz, że mi się uda?- spytałam patrząc na niego jak na idiotę, którym, dla mnie, właśnie był.
-Nie, ale jesteś jedyną nadzieją ludzkości- powiedział i wyszedł. Tak po prostu, bo kto zabroni?
-Baka!- warknęłam do zamkniętych drzwi i ponownie się położyłam. Na sen nie musiałam długo czekać...
-Tsu... Tsu... Tsurugi...- udało mi się wypowiedzieć imię brata, a po chwili jego złote oczy spoczęły na mojej osobie. Tak naprawdę nie jesteśmy spokrewnieni. Tsurugi jest starszy ode mnie o kilka lat i od dzieciństwa przyjaźni się z moim kuzynem. Ja jestem jedynaczką; zawsze bardzo chciałam mieć rodzeństwo, więc jako mały brzdąc biegałam za brunetem wołając: "Blacisku! Pocekaj!" i tak jakoś się ukartowało, że z czasem złotooki zaczął tytułować mnie swoją siostrą, a jego swoim bratem.
-Obudziłaś się- stwierdził z szerokim uśmiechem i podsunął mi pod usta kubek z wodą, a ja chciwie wypiłam kilka łyków.
-Odkrycie stulecia...- mruknęłam zamykając na chwilę oczy. Byłam bardzo zmęczona. Po chwili jednak coś sobie uświadomiłam i natychmiastowo usiadłam otwierając szeroko oczy, które wlepiłam w brata. -Ty masz rozwiązane ręce?!!!
-Co w tym dziwnego?- spytał zmieniając uśmiech na bardziej łagodny.
-Nic...- powiedziałam cicho i spuściłam wzrok, a po chwili syknęłam i złapałam się za prawe ramię. -Cholera, jak boli! Co wyście mi zrobili, Tsurugi?!
-Wstrzyknęliśmy Ci "wampirzy gen" Servampa Pożądania. Jesteś teraz pół-wampirem, Hano- powiedział radosnym tonem. Na to moja reakcja mogła być tylko jedna.
-Że, kurwa, co?- spytałam patrząc na niego jak na kosmitę.
-Już wyjaśniam... Wstrzyknięto Ci "wampirzy gen" Servampa Pożądania, czy jak kto woli All of Love'a. Czyli teoretycznie rzecz biorąc od teraz jesteś "córką" siódmego Servampa. Jak już napomknąłem jesteś też pół-wampirem co oznacza, że nie potrzebujesz znowu tak dużo krwi do przeżycia i słońce ci nie szkodzi- wyjaśnił. Mało z tego zrozumiałam... Dla mnie przedstawiało się to tak, że mam teraz nowego tatę (w dodatku wampira) i od czasu do czasu będę zmuszona do napicia się krwi, ale poza tym to nadal jestem tą samą osobą co wcześniej. Pytanie tylko po co wstrzyknęli mi ten cały "wampirzy gen"?
-Aha... A po co to zrobiliście?- spytałam i przeczesałam ręką swoje włosy w kolorze fioletu.
-Widzisz, siostrzyczko... Tsubaki i jego podklasy przygotowują się do wojny i nie zamierzają oszczędzić ludzi. Nawet my - członkowie C3 nie potrafimy temu zaradzić. Więc twoje zadanie będzie wyglądało następująco: Masz zaprowadzić pokój bez zbędnego rozlewu krwi- powiedział.
-I ty naprawdę sądzisz, że mi się uda?- spytałam patrząc na niego jak na idiotę, którym, dla mnie, właśnie był.
-Nie, ale jesteś jedyną nadzieją ludzkości- powiedział i wyszedł. Tak po prostu, bo kto zabroni?
-Baka!- warknęłam do zamkniętych drzwi i ponownie się położyłam. Na sen nie musiałam długo czekać...
Opis
Wojna między Tsubakim i jego podklasami, a resztą świata zbliża się nieubłaganie. Chcąc jej zapobiec C3 wstrzykują pewnej nastolatce "wampirzy gen" pochodzący od All of Love'a i dają misję jaką jest zaprowadzenie pokoju bez rozlewu krwi. Dziewczyna przyłącza się w tym celu do Tsubakiego i próbuje namówić go do pokojowego rozwiązania konfliktu z rodzeństwem jednak Melancholia nie chce słuchać. Podwładni Tsubakiego okazują niechęć nastolatce, więc ta decyduje się na ucieczkę z ich szeregów, w wyniku której ulega wypadkowi i ląduje w szpitalu tracąc pamięć.
Czy utrata wspomnień przekreśli szanse na powodzenie misji dziewczyny?
A może wręcz przeciwnie?
Czy utrata wspomnień przekreśli szanse na powodzenie misji dziewczyny?
A może wręcz przeciwnie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)